Top
Jeśli nie możesz z czymś wygrać, poddaj się i wygrasz – kilka słów o psychoterapii ACT – Zdrowe Zdrowie
4211
post-template-default,single,single-post,postid-4211,single-format-standard,mkdf-bmi-calculator-1.0,mkd-core-1.0,wellspring-ver-1.3,mkdf-smooth-scroll,mkdf-smooth-page-transitions,mkdf-ajax,mkdf-grid-1300,mkdf-blog-installed,mkdf-fullwidth-featured-image,mkdf-header-standard,mkdf-fixed-on-scroll,mkdf-default-mobile-header,mkdf-sticky-up-mobile-header,mkdf-dropdown-default,mkdf-full-width-wide-menu,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12.1,vc_responsive

Jeśli nie możesz z czymś wygrać, poddaj się i wygrasz – kilka słów o psychoterapii ACT

Jakiś czas temu pisałam o paradoksie zmiany  (klik!). Paradoks polega na tym, że aby się zmienić, najpierw trzeba się zaakceptować. Brzmi dziwnie prawda? A to jeszcze nie wszystko! ACT – czyli Terapia Akceptacji i Zaangażowania  idzie jeszcze o krok dalej. Akceptacja nie ma być jedynie podłożem na którym rozwinie się zmiana, ale ma ją zastąpić! Zakręciło się w głowie? No myślę. A co myślę? Mhm przelatują mi przez głowę wątpliwości – bo niby jak zaakceptować – picie, samouszkodzenia, przemoc, stany depresyjne? Czy chodzi o to, by poddać się, zaprzestać walki i po prostu dalej żyć tak samo w cierpieniu i dyskomforcie?   Absolutnie nie!

Co można zrobić gdy przeciągamy z kimś linię nad przepaścią i druga  osoba coraz mocniej ciągnie nas w jej kierunku?

Ciągnąć mocniej!

Wyobraźmy  sobie, że ktoś walczy z negatywnymi emocjami na przykład ze smutkiem po stracie ukochanej osoby. Stara się go zagłuszyć (pije, gra w gry, uprawia przypadkowy seks, zatapia się w pracy, ucieka w sen), lub stara się je odrzucić (zamraża emocje, udaje, że ich nie czuje, nakłada maskę). Czy to sprawia, że smutek zniknie? Nie, wciąż będzie obecny i wciąż i wciąż jego „unieszkodliwianie” wymagać będzie wzmożonej energii.  Co więcej – takie sposoby „radzenia” sobie z trudnymi emocjami mogą same mogą stać się źródłem problemów i co za tym idzie kolejnych negatywnych emocji. W ten sposób rozkręca się błędna spirala wciąga nas coraz głębiej i głębiej – jak w studnię – w kolejne trudne emocje.

 

Co można zrobić gdy przeciągamy z kimś linię nad przepaścią i druga  osoba coraz mocniej ciągnie nas w jej kierunku?

Puścić linę!

 

Terapia Akceptacji i Zaangażowania proponuje inne rozwiązanie. Można próbować zaakceptować trudne emocje, nie angażować w nie swojej energii, zaprzestać walki. Nie chodzi jednak o to, by dać się im pochłonąć, przeciwnie. Trudne emocje (wspomnienia, myśli) będą nadal obecne, ale zmierzamy do tego by przestały znajdować się w centrum naszego doświadczenia.  

Chyba najlepiej wyrazi to analogia. Kiedy piszę ten artykuł natrętna mucha swoim bzyczeniem raz po raz odwraca moją uwagę.  Mogę przestać pisać i zacząć ganiać ją z packą po pokoju (a raczej bardziej pacyfistycznie próbować złapać do słoika i wyrzucić za okno) – co niestety bardzo trudne i energochłonne. Poświęcę na to czas, uwagę oraz emocje (frustracja) – być może nawet zwieńczę tę operację z sukcesem, ale jakim kosztem? No i co jeśli zaraz pojawi się kolejna mucha? Mogę jednak zadziałać inaczej – zaakceptować obecność muchy, a energię włożyć w działanie – pisząc artykuł. To nie tak, że jej bzyczenie nagle mnie zachwyci. To nie tak, że mucha przez to nie zniknie, ale usunę ją z centrum mojej uwagi. Przestanę się angażować w walkę z nią, a zacznę w to, co sprawia mi radość i satysfakcję – pisanie.

W naszym umyśle i emocjach raz po raz mogą pojawiać się takie natrętne muchy – negatywne przekonania, ból fizyczny i emocjonalny, trudne wspomnienia. Możemy z nimi walczyć i zagłuszać – ale możemy też pozwolić im być. Nie zignorować, bo to niemożliwe (spróbujmy przez minutę nie myśleć różowym słoniu;) – udało się? Nie? No właśnie…), lecz zaakceptować ich obecność i działać „pomimo”.

Z pewnością nadal koncepcja ta może budzić wiele mieszanych uczuć i wątpliwości.  Wynika to z tego, że psychoterapii ACT nie da się doświadczyć podczas lektury krótkiego artykułu. Dopiero praktyka własna i ćwiczenia samodzielne lub/i z terapeut(k)ą pozwalają nam doświadczyć jego prostoty i siły. Jednocześnie stawia on (moje) terapeutyczne widzenie świata nieco na głowie (jak to nie usuwamy trudnych myśli?, nie dyskutujemy z nimi?, nie modyfikujemy?)  jednak głębszym wymiarze jest z nim spójny. Bo przecież to podstawowa zasada zdroworozsądkowa – co można zmieniać warto, a czego nie można zmienić warto pozostawiać za sobą.

Boże, użycz mi pogody ducha,
Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, 
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

„Modlitwa o pogodę ducha” Reinhold Niebuhr – używana przez grupy Anonimowych Alkoholików

Ewa Kruchowska

psycholożka dzieci i młodzieży, psychoterapeutka w trakcie czteroletniego szkolenia w nurcie CBT, trenerka kompetencji miękkich w tym Kreatywności i Kreatywnego Rozwiązywania Problemów, certyfikowana trenerka WenDo - samoobrony i asertywności dla kobiet i dziewczynek, wykładowczyni. Właścicielka i psycholożka Gabinetu Pomocy Psychologicznej i Rozwoju Osobistego „Do siebie” w Nowym Targu www.ewakruchowska.pl. Członkini Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Przemocy. Pracuje w Punkcie Informacji i Wsparcia dla Osób Uwikłanych w Przemoc w Nowym Targu, w Gminnym Punkcie Konsultacyjnym ds. Profilaktyki, Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Narkomanii oraz jako wykładowczyni w Państwowej Podhalańskiej Wyższej Szkole Zawodowej. Współautorka czterech monografii naukowych. Specjalistka Zdrowego Zdrowia

Brak komentarzy

Napisz komentarz