Top
Lęk społeczny – uwięzieni w spojrzeniu innych – Zdrowe Zdrowie
4205
post-template-default,single,single-post,postid-4205,single-format-standard,mkdf-bmi-calculator-1.0,mkd-core-1.0,wellspring-ver-1.3,mkdf-smooth-scroll,mkdf-smooth-page-transitions,mkdf-ajax,mkdf-grid-1300,mkdf-blog-installed,mkdf-fullwidth-featured-image,mkdf-header-standard,mkdf-fixed-on-scroll,mkdf-default-mobile-header,mkdf-sticky-up-mobile-header,mkdf-dropdown-default,mkdf-full-width-wide-menu,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12.1,vc_responsive

Lęk społeczny – uwięzieni w spojrzeniu innych

Jesteśmy istotami społecznymi. Inni ludzie są dla nas ważni z różnych powodów, emocjonalnych i instrumentalnych. Jednym z tych ostatnich jest fakt, że  samodzielnie nie przetrwalibyśmy. Łączy nas sieć wzajemnych powiązań, korzystamy ze swoich umiejętności, pracy, zdolności . Ponadto inni są dla nas źródłem wsparcia,  różnorakich emocji, a także ważnych informacji na nasz własny temat.

Cześć z nas dobrze czuje się w kontakcie z innymi. Chętnie otwiera się, poznaje nowych ludzi, często bywa na spotkaniach towarzyskich. Postali mają z tym mniejszy lub większy problem. To normalne, że niekiedy obawiamy się oceny innych, szczególnie podczas wystąpień, czy zawierania nowych znajomości. Kiedy jednak  lęk przed kontaktem z innymi, przed ich oceną, czy tym „co o nas myślą” przybiera znaczne nasilenie lub/i częstotliwość możemy mówić o fobii społecznej (lęku społecznym).

 

Samospełniające się proroctwo

 

Osoba cierpiąca na lęk społeczny nie jest samotniczką i odludkiem, przeciwnie bardzo zależy jej na kontakcie z innymi. Tak bardzo, że powoduje to znaczne napięcie i lęk. Kiedy kogoś spotyka nie jest skupiona na tym, co ta osoba do niej mówi, czy robi, a bardziej na tym jak jest przez nią odbierana.  Jakby w głowie wciąż na bieżąco wyświetlał się film tego spotkania, w którym „widzi” siebie oczyma innych. Do tego inni są w jej ocenie skrajnie krytyczni. Tak naprawdę, to osoba w lęku ocenia sama siebie. W głowie raz po raz analizuje zdania które już wypowiedziała i przygotowuje te, które zamierza wypowiedzieć. Jest też bardzo świadoma swoich reakcji fizjologicznych, czerwienienia, spocenia, drżenia  – śledzi je z narastającą obawą i niepokojem. Nic dziwnego, że w kontakcie może sprawiać wrażenie nieobecnej, zamkniętej w sobie, a nawet zimnej i niedostępnej! W głowie, w której tyle się dzieje, że nie ma już miejsca na swobodną rozmowę! W ten sposób jak samospełniające się proroctwa ucieleśniają się jej najgorsze lęki. Nie wiem co powiedzieć! Mam pustkę w głowie! Wyjdę na osobę nietowarzyską! I kiedy przez głowę przetaczają się takie myśli i obrazy odrzucenia przez innych rzeczywistość i kontakt z drugą osobą zostaje zaburzony. I wtedy faktycznie może stać się to, czego się obawiamy.

 

Unikanie – chwilowa ulga, długofalowy problem

 

Niektóre osoby cierpiące na lęk społeczny „radzą” sobie z lękiem przed kontaktem z innymi w ten sposób, że zaczynają go unikać. Skoro jest tak trudny, wyczerpujący a do tego często (w ich ocenie) nieudany, po co się wystawiać na stres? W ten sposób faktycznie unikają nieprzyjemnych uczuć, ale tylko na chwilę. Każda kolejna sytuacja, spotkanie, wystąpienie staje się coraz trudniejsze – też dlatego, że nie mają okazji ćwiczyć swoich umiejętności społecznych, lub przekonać się, że – po wyrzucenie z głowy wszystkich tych niepokojących obrazów kompromitacji – nie odbiegają one wcale od przeciętności.  

 

Jak sobie poradzić?

 

Pierwszym krokiem jest tzw. normalizacja lęku. Wszyscy czasem się boimy. Niemal wszystkie osoby (chyba tylko poza psychopatami?:), odczuwają częściej lub rzadziej mniejszy lub większy lęk i obawy w kontakcie z innymi. To znak, że nam na nich zależy, że chcemy być akceptowani i otoczeni innymi. W fobii społecznej tego lęku jest po prostu za dużo. Bardzo pomocne jest samo uświadomienie sobie mechanizmu samospełniającego się proroctwa (jak, to co robię by „dobrze wypaść” wpływa na moje kontakty z innymi?), negatywnych myśli automatycznych („na pewno myślą, że jestem do niczego”), nieskutecznych strategii (unikanie sytuacji społecznych), jak też dysfunkcjonalnych lub/i nierealnych przekonań („wszyscy muszą mnie lubić”). Samo uświadomienie jednak nie wystarczy. Kolejnym krokiem w psychoterapii poznawczo – behawioralnej jest ich stopniowa zmiana poprzez testowanie w rzeczywistości nowych sposobów funkcjonowania i stopniową modyfikację tych, które nam nie służą. Im wcześniej zaczniemy pracę nad sobą tym lepiej, i tym mniej przyjemnych sytuacji (dyskoteki, przyjęcia, randki, prezentacje), przejdzie nam koło nosa.

W odczuwaniu lęku nie ma nic złego, w tym, że ogranicza on nam możliwości życiowe – już tak.

Ewa Kruchowska

psycholożka dzieci i młodzieży, psychoterapeutka w trakcie czteroletniego szkolenia w nurcie CBT, trenerka kompetencji miękkich w tym Kreatywności i Kreatywnego Rozwiązywania Problemów, certyfikowana trenerka WenDo - samoobrony i asertywności dla kobiet i dziewczynek, wykładowczyni. Właścicielka i psycholożka Gabinetu Pomocy Psychologicznej i Rozwoju Osobistego „Do siebie” w Nowym Targu www.ewakruchowska.pl. Członkini Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Przemocy. Pracuje w Punkcie Informacji i Wsparcia dla Osób Uwikłanych w Przemoc w Nowym Targu, w Gminnym Punkcie Konsultacyjnym ds. Profilaktyki, Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Narkomanii oraz jako wykładowczyni w Państwowej Podhalańskiej Wyższej Szkole Zawodowej. Współautorka czterech monografii naukowych. Specjalistka Zdrowego Zdrowia

Brak komentarzy

Napisz komentarz