Top
minimalizm – mniej znaczy więcej – Zdrowe Zdrowie
3378
post-template-default,single,single-post,postid-3378,single-format-standard,mkdf-bmi-calculator-1.0,mkd-core-1.0,wellspring-ver-1.3,mkdf-smooth-scroll,mkdf-smooth-page-transitions,mkdf-ajax,mkdf-grid-1300,mkdf-blog-installed,mkdf-fullwidth-featured-image,mkdf-header-standard,mkdf-fixed-on-scroll,mkdf-default-mobile-header,mkdf-sticky-up-mobile-header,mkdf-dropdown-default,mkdf-full-width-wide-menu,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12.1,vc_responsive

minimalizm – mniej znaczy więcej

Posiadamy coraz więcej, lecz mamy coraz mniej. Posiadamy przedmioty, wiedzę,  znajomości,  a mamy coraz mniej przestrzeni, czasu i samych siebie.

Potrzeba minimalizmu obudziła się we mnie podczas jesiennych porządków. Jak co roku letnie ubrania wylądowały w pawlaczu, ustępując miejsca swetrom i szalikom. Podczas przeprowadzki część z nich w ogóle nie dotarła do szafy, lądując w koszach na używane ubrania, na allegro, lub wśród znajomych. Wciąż jednak czułam niedosyt. A raczej przesyt, poczucie przytłoczenia ilością posiadanych rzeczy, ubrań, książek, bibelotów. W poszukiwaniu sposobów na pozbycie się tego nadmiaru trafiłam na słowo minimalizm. Czym jest, a raczej, jak go rozumiem?

W pędzie codzienności bardzo łatwo obrastamy w przedmioty. Nabywamy kolejne rzeczy, bo wydają nam się niezbędne, bo są w atrakcyjnej cenie, bo zwyczajnie chcemy.  Używane potem albo wcale nieużywane lądują na półce, w szafie, lub na stoliku. Rok po roku gromadzimy kolejne i kolejne, w znacznie szybciej niż się ich pozbywamy. I nie chodzi tylko o ilość miejsca, jakie zajmują w przestrzeni, ale też o mentalny ciężar, jakim nas obciążają. Pamiątki, kurzołapki (uwielbiam to słowo:)), otrzymane od znajomych kartki pocztowe, kamyczki znad morza… Miały przypominać o miłych chwilach, ale czy naprawdę to robią? Ile razy patrząc na bursztynowy obrazek przywieziony znad Bałtyku rzeczywiście wracamy myślą do wakacyjnych chwil? A może raczej kupiony pod wpływem impulsu, ładnie prezentujący się w morskiej scenerii bibelot nijak nie pasuje do wnętrza naszego mieszkania, ale jakoś tak trudno go wyrzucić?

W minimalizmie nie chodzi tylko o to, by odciążyć otaczającą przestrzeń, ale by odciążyć nas samych, usunąć to, co nas już nie rozwija, nie wzbogaca.  To mogą być przedmioty, ale także niezrealizowane pomysły, idee, a nawet znajomości, które podtrzymujemy jedynie z inercji bez namysłu nad tym, czy nadal wnoszą w nasze życie coś dobrego. Te wszystkie znane i spowszedniałe rzeczy dają nam poczucie stabilności i bezpieczeństwa, ale też sprawiają, że tkwimy w dawnych torach utartych przyzwyczajeń, starych nawyków, schematycznych zachowań.

Minimalizm to nie tylko usuwanie i pozbywanie się, ale też namysł nad ponownym gromadzeniem. Poprzez świadomie zadane pytanie: Czy naprawdę tego potrzebuję? Kolejnej bluzki, książki, sprzętu? Czy i na jak długo da mi to radość, usprawni moje funkcjonowanie, wzbogaci życie?

Minimalizm jest przeciwieństwem konsumpcjonizmu, w którym to kim jestem, wyznaczone jest przez to, ile mam; w którym przedmioty (a dokładniej dedykowane im akcje marketingowe) łudzą nas obietnicami spełnienia przez posiadanie. Idealnie skoszony trawnik dzięki najnowszej kosiarce, wspaniałe paznokcie dzięki lakierowi z odżywką, zdolne dziecko dzięki zabawce edukacyjnej. Spokój, satysfakcja, duma, bezpieczeństwo – to tylko niektóre emocje, jakie gwarantują w nas wzbudzić. Ale czy naprawdę wzbudzają? A jeśli tak, to na jak długo?

Minimalizm pozwala też przeciwstawić ilość jakości. Zamiast kupować wiele tanich i często gorszej jakości przedmiotów, wybieramy mniejszą ilość, ale za to wyższą jakość. Lub decydujemy się na naprawę, czy kreatywne wykorzystanie już posiadanych. W ten sposób niejako przy okazji redukujemy ilość śmieci, przeciwstawiając się współczesnej kulturze nadmiaru i szybkiego zastępowania zużytego przedmiotu nowszym.

Minimalizm niesie za sobą wiele korzyści zarówno w węższej (osobistej), jak i szerszej (kulturowej, ekonomicznej, społecznej) perspektywie. Nie chodzi też o to, by restrykcyjnie stosować się do jakichś wytycznych czy zaleceń z nim związanych. Bardziej o to, by zrozumieć ideę, jaka za nim stoi. Często posiadając więcej, mamy mniej, a decydując się na mniej, zyskujemy w istocie dużo więcej.

Ewa Kruchowska

psycholożka dzieci i młodzieży, psychoterapeutka w trakcie czteroletniego szkolenia w nurcie CBT, trenerka kompetencji miękkich w tym Kreatywności i Kreatywnego Rozwiązywania Problemów, certyfikowana trenerka WenDo - samoobrony i asertywności dla kobiet i dziewczynek, wykładowczyni. Właścicielka i psycholożka Gabinetu Pomocy Psychologicznej i Rozwoju Osobistego „Do siebie” w Nowym Targu www.ewakruchowska.pl. Członkini Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Przemocy. Pracuje w Punkcie Informacji i Wsparcia dla Osób Uwikłanych w Przemoc w Nowym Targu, w Gminnym Punkcie Konsultacyjnym ds. Profilaktyki, Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Narkomanii oraz jako wykładowczyni w Państwowej Podhalańskiej Wyższej Szkole Zawodowej. Współautorka czterech monografii naukowych. Specjalistka Zdrowego Zdrowia

Brak komentarzy

Napisz komentarz