Top
spokojnie to tylko stres… (cz. 1) – Zdrowe Zdrowie
1612
post-template-default,single,single-post,postid-1612,single-format-standard,mkdf-bmi-calculator-1.0,mkd-core-1.0,wellspring-ver-1.3,mkdf-smooth-scroll,mkdf-smooth-page-transitions,mkdf-ajax,mkdf-grid-1300,mkdf-blog-installed,mkdf-fullwidth-featured-image,mkdf-header-standard,mkdf-fixed-on-scroll,mkdf-default-mobile-header,mkdf-sticky-up-mobile-header,mkdf-dropdown-default,mkdf-full-width-wide-menu,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12.1,vc_responsive

spokojnie to tylko stres… (cz. 1)

Jak działa na nas stres?

Stres to, mówiąc najprościej, mobilizacja całego organizmu w odpowiedzi na wyzwanie, które przekracza jego możliwości.

 

W dawnych czasach mobilizacja ta pozwalała nam uniknąć zagrożenia – na przykład w postaci szarżującego na nas mamuta lub tygrysa szablozębnego. Wybór reakcji w takiej sytuacji był dość zawężony: walka albo ucieczka (oczywiście można było się także dać zjeść ;). Zatem radzenie sobie z problemem sprowadzało się głównie do aktywności fizycznej.

 

Mobilizacja organizmu pozwalająca na walkę albo ucieczkę odbywa się dzięki tzw. układowi współczulnemu, który jest odpowiedzialny m.in. za:

przyspieszenie akcji serca oraz oddechu – aby dostarczyć więcej tlenu do mięśni

zwiększenie wydzielania glukozy – aby dostarczyć substancje odżywcze do mięśni

zwiększenie wydzielania potu – schłodzenie organizmu pozwalające na długotrwały wysiłek

zahamowanie lub spowolnienie pracy jelit oraz zwężenie naczyń narządów płciowych – trawienie oraz płodzenie potomstwa nie jest najważniejszą czynnością w sytuacji ratowania życia;)

 

Podsumowując, w sytuacji reakcji na bodziec zagrażający czasowo zawieszone zostają funkcje odpowiedzialne za tzw. przetrwanie długoterminowe (trawienie, wydalanie, reprodukcja), wszystkie siły organizmu skupione są za to na układach pozwalających przetrwać sytuację bezpośredniego zagrożenia.

 

System mobilizacji ciała przez układ współczulny wykształcił się bardzo wcześnie – w czasach, gdy zagrożenia miały postać głównie fizyczną (szarża mamuta, ucieczka przed lawiną). Wiele się od tego czasu zmieniło. Obecnie zdecydowanie rzadziej spotykamy się z koniecznością bezpośredniej walki fizycznej. Dzisiejsze zagrożenia mają raczej postać nie fizyczną, a symboliczną (jedynka z matematyki, kredyt hipoteczny, konflikt z szefem), wymagają zatem innych sposobów radzenia sobie.

 

Nasz organizm jest bardzo mądrym urządzeniem, jednak uczy się dość powoli. W efekcie reaguje na codzienne stresy (np. konflikt z szefem) w taki sam sposób jak na atak mamuta! Co więcej reakcja układu współczulnego była zaprogramowana na czas potrzebny na walkę z mamutem a zatem kilka, góra kilkadziesiąt, minut. W tym czasie ciało mogło bez większej szkody wstrzymać pewne długofalowo ważne dla siebie funkcje (jak trawienie czy rozmnażanie). I na koniec, walka lub ucieczka pozwalała wykorzystać nagromadzoną w skutek mobilizacji organizmu energię, zatem nie następował negatywny efekt jej kumulacji.

 

A co się dzieje obecnie?

Po pierwsze, reakcja organizmu nie pasuje do bodźca i sposobu radzenia sobie z nim

– bodziec (symboliczny): konflikt z szefem → reakcja organizmu (fizyczna): mobilizacja do walki lub ucieczki. A przecież rzadko rozwiązaniem konfliktów w pracy byłaby fizyczna walka z szefem.

 

Po drugie, działanie podjęte w reakcji na bodziec symboliczny często nie pozwala na wyładowanie energii.

bodziec (kłótnia z szefem) → reakcja organizmu (mobilizacja do fizycznej walki lub ucieczki) → działanie (zamiast walki wręcz, powrót do domu i zamartwianie się, czyli brak fizycznego rozładowania)

 

Po trzecie, aktywizacja organizmu nie trwa kilka, kilkadziesiąt minut, lecz często kilka dni, miesięcy, a nawet lat. Skutek? Organizm w stanie ciągłego napięcia, wzbudzenia, które nie zostaje rozładowane! Wiele funkcji zostaje wstrzymanych, lub spowolnionych co rozregulowuje na stałe związane z nimi układy powodując m.in. nadciśnienie, problemy kardiologiczne, bóle brzucha, a nawet bezpłodność.

 

Czy jesteśmy bezradni wobec nie nadążającej za rozwojem cywilizacji reakcji naszego organizmu?

 

Otóż nie! I tu właśnie wkracza relaksacja.

c.d.n.

[o pożytkach z relaksacji będą mogli Państwo przeczytać już niebawem]

Ewa Kruchowska

psycholożka dzieci i młodzieży, psychoterapeutka w trakcie czteroletniego szkolenia w nurcie CBT, trenerka kompetencji miękkich w tym Kreatywności i Kreatywnego Rozwiązywania Problemów, certyfikowana trenerka WenDo - samoobrony i asertywności dla kobiet i dziewczynek, wykładowczyni. Właścicielka i psycholożka Gabinetu Pomocy Psychologicznej i Rozwoju Osobistego „Do siebie” w Nowym Targu www.ewakruchowska.pl. Członkini Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Przemocy. Pracuje w Punkcie Informacji i Wsparcia dla Osób Uwikłanych w Przemoc w Nowym Targu, w Gminnym Punkcie Konsultacyjnym ds. Profilaktyki, Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Narkomanii oraz jako wykładowczyni w Państwowej Podhalańskiej Wyższej Szkole Zawodowej. Współautorka czterech monografii naukowych. Specjalistka Zdrowego Zdrowia

Brak komentarzy

Napisz komentarz