związki

Wybierzcie się na wspólną kolację

Tak, wiemy, słyszeliście już tę radę tysiące razy: jeśli nie postaracie się raz w tygodniu o jeden wspólny wieczór, Wasze małżeństwo poważnie ucierpi. Tego rodzaju sugestia brzmi bardziej jak groźba niż przyjacielska rada, prawda?

Może i tak, ale nie da się ukryć, że jest to absolutnie pewny i sprawdzony sposób na to, by ograniczyć do minimum konflikty spowodowane pracą zawodową. Chociaż radę tę można usłyszeć bardzo często, to jednak wydaje się, że nie dociera do zainteresowanych. Oto jak często małżonkowie w wieku od dwudziestu pięciu do pięćdziesięciu lat, z dwójką lub więcej dzieci, wybierają się gdzieś na wspólny wieczór:

• Raz w tygodniu: cztery procent.
• Raz w miesiącu: dwadzieścia jeden procent.
• Raz na dwa lub trzy miesiące: dwadzieścia jeden procent.
• Raz na cztery do sześciu miesięcy: osiemnaście procent.
• Raz na pół roku lub rzadziej: trzydzieści sześć procent.

No nie… Przecież stać nas na więcej, prawda? A poza tym da się znaleźć mocne argumenty za tym, by się poprawić. Naukowcy z University of Virginia, prowadzący program badawczy „The National Marriage Project”, opublikowali niedawno raport zatytułowany The Date Night Opportunity (Korzyści ze wspólnego wieczoru). W trakcie badań ustalili, że w wypadku małżeństw, które przynajmniej raz w tygodniu rezerwują dla siebie osobny czas na to, by spędzić go wspólnie i przyjemnie, prawdopodobieństwo tego, że określać będą swój związek jako „bardzo szczęśliwy” wzrasta trzyipółkrotnie. David Olson z University of Minnesota, w swoim badaniu obejmującym ponad dziesięć tysięcy małżeństw, ustalił, iż wspólne spędzanie czasu znajdowało się na czele priorytetów u dziewięćdziesięciu siedmiu procent szczęśliwych par, lecz tylko u dwudziestu ośmiu procent nieszczęśliwych.
Fakty nie pozostawiają wątpliwości: najszczęśliwsze pary mają w zwyczaju spędzać co jakiś czas wspólny wieczór. To pozwala przywrócić w związku równowagę, zachwianą z powodu przesadnego zaangażowania się w pracę jednego lub obojga małżonków.

Jak przygotować taki wspólny wieczór?

Po pierwsze, ustalcie, co oboje lubicie robić i co sprawiłoby Wam obojgu przyjemność. Jeśli jedno z Was pasjonuje się sportem, a drugie interesuje się sztuką, nie zamieniajcie sposobności wspólnego spędzenia wieczoru w siłowanie się o to, czy macie pójść na mecz, czy do muzeum.
Postarajcie się znaleźć coś ekscytującego dla was obojga. Małżeństwa, które spędzają wspólny wieczór w sposób przyjemny dla jednego i drugiego, rzadziej się kłócą. Dlaczego? Ponieważ kiedy na horyzoncie pojawia się problem, możesz powiedzieć sobie: „Przecież to ta sama osoba, z którą w sobotę spędziłem/spędziłam wspaniały wieczór”. Wciąż trwająca w Was magia tego wieczoru będzie zachętą do rozwiązania ewentualnego konfliktu.
Jeszcze lepszy sposób to zrobić razem coś, czego żadne z Was dotąd nie próbowało. Pamiętacie Wasze pierwsze randki? Każda  z nich była ekscytująca. Dlaczego? Ponieważ wszystko, co robiliście razem, było nowe. Całe doświadczenie poznawania siebie nawzajem było dla Was ekscytujące. A teraz przebiegnijmy kilka lub kilkanaście lat do przodu i oto wyłania się zupełnie inny obraz. Znacie się bardzo dobrze i wszystko przesiąkło rutyną. Te same restauracje, te same konwersacje. Bliskość i zażyłość mogą być otuchą i osłodą, mogą jednak także rodzić poczucie nudy. A gdybyście podczas wspólnego wieczoru zrobili razem coś, czego nie robiliście dotąd? Czy nie przydałoby to świeżości Waszej miłości? Arthur Aron z State University of New York at Stony Brook postanowił sprawdzić to w praktyce. Zaprosił do eksperymentu kilka małżeństw i położył przed nimi taśmę przypinaną na rzepy, informując, że każda z par będzie musiała wspólnie wykonać pewne zadanie. Pary, które zapaliły się do tej propozycji, od razu poproszono o odejście na bok, ponieważ Arthur, aby badanie było wiarygodne, potrzebował par, którym nie uśmiechało się wspólne zadanie. Następnie jego asystenci połączyli małżonków taśmą na rzepy w taki sposób, że prawy nadgarstek i prawa kostka jednego z nich zostały złączone z lewym nadgarstkiem i lewą kostką drugiego. Potem badacze wyłożyli podłogę pomieszczenia, gdzie przeprowadzano eksperyment, miękkim materiałem, a na środku postawiono dużą przeszkodę z gąbki. Następnie wręczyli każdej parze dużą poduszkę i kazali przejść na czworakach przez całe pomieszczenie, pokonać przeszkodę i wrócić, cały czas trzymając między sobą poduszkę.
Z kolei wcześniej odseparowane pary poproszono o wykonanie bardziej prozaicznej czynności, mianowicie o toczenie przez męża/żonę piłki do określonego punktu, czemu w tym czasie przypatrywała się z boku druga osoba.
Celem eksperymentu było ustalenie, czy mąż i żona, wykonując wspólnie coś zabawnego i niezwykłego, potrafią obudzić w sobie uczucia podobne do tych, których doświadczali, gdy się poznawali i ich spotkania były bardziej ekscytujące. Dlatego też po zakończeniu eksperymentu ochotnicy z obu grup wypełnili kilka kwestionariuszy, oceniając między innymi stopień, w jakim mąż/żona sprawił/a, że poczuli „przyjemne mrowienie” i „dreszcz szczęścia”. Jak można się było domyślić, mężowie i żony, którym udało się pokonać ogromną przeszkodę z pianki, żywili wobec siebie o wiele głębsze uczucia niż ci, którym przydzielono nudniejsze zadanie w postaci toczenia piłki. Małżonkowie połączeni taśmą na rzepy poczynili wzajemnie na swój temat znacząco więcej pozytywnych komentarzy niż ci, którzy toczyli piłkę.
Jaki z tego wniosek? Postarajcie się, aby Wasz wspólny cotygodniowy wieczór nie odbywał się zawsze według tego samego, przewidywalnego scenariusza. Kino, a potem kolacja to bardzo dobry pomysł, ale od czasu do czasu zburzcie ten rytuał. Poza tym wykorzystujcie chwile wspólnego pobytu w domu, gdy nie musicie już zajmować się dziećmi. Kiedy położycie je do łóżek, to, zamiast oglądać telewizję lub sprawdzać zaległą pocztę w skrzynce mailowej, wyjdźcie na chwilę na balkon lub przed dom i pooglądajcie razem gwiazdy. Spędźcie razem sobotni ranek, gdy Wasz nastoletni syn lub córka jeszcze smacznie chrapie i wstanie dopiero koło południa.
Chodzi o to, by, ilekroć to możliwe, wykorzystywać czas na takie krótkie wspólne chwile. Nie zawsze trzeba wtedy zamawiać opiekunki do dziecka lub planować coś z wyprzedzeniem. Cotygodniowy czas spędzony razem to najlepszy sposób na to, by ograniczyć liczbę konfliktów spowodowanych pracą.