fbpx
mity żywieniowe_baner
edukacja

3, 2, 1… sesja!

Jeśli dla Was to już ostatni dzwonek na uzbrojenie się w strategię przetrwania pod ostrzałem pytań od profesorów, przeczytajcie ten artykuł do końca i sprawdźcie, co może być wspomagającym kołem ratunkowym

Kiedy to się stało? Nic nie umiem! Nic nie robię! Było tyle czasu!

Spokojnie, panika na niewiele się zda. Głęboki wdech i rozluźniający wydech. Bierzecie „byka za rogi” lub chaotycznie miotacie się po pokoju i zastanawiacie: co by tu jeszcze posprzątać? A potem ciężka, zarwana noc, myśli wyrwane z kontekstu i przedegzaminacyjny zawał serca.

Najprostsza rada na poradzenie sobie ze sesją bez istnego szaleństwa? Zacznijcie uczyć się wcześniej. Niewykonalne? W teorii tak, ale w praktyce… Tylko nieliczne wyjątki od reguły systematycznie wędrują po bibliotekach w poszukiwaniu wiedzy. Jeśli dla Was to już ostatni dzwonek na uzbrojenie się w strategię przetrwania pod ostrzałem pytań od profesorów, przeczytajcie ten artykuł do końca i sprawdźcie, co może być wspomagającym kołem ratunkowym.

 

Bądźcie offline – wylogujcie się z sieci i zalogujcie do nauki

 

Zgromadzone na dysku notatki pomagają ogarnąć nadmiar papieru. A informacje pobrane z internetu uzupełniają luki w zebranych materiałach. Sytuacja idealna do nauki. Problem jednak w tym, że memy z kotami wypadałoby w tym czasie przeglądać minimum piętnaście minut, jakiś Sebix wrzucił niezbyt ambitny film na Youtuba i należy go zobaczyć, a Jolka, Elka i Mariolka z tego samego kierunku już trzeci raz w ciągu godziny zapytały na Facebook’u „jak idzie?”. Zaczęliście rano, jest już wieczór? Co w tym dziwnego!

Tak tego nie ogarniecie! Jeśli macie własnoręcznie zapisane notatki, przesiądźcie się na przytulne gniazdko w postaci ulubionej kanapy, fotela lub kawałka podłogi i skupcie się na nich, porzucając swój telefon z dostępem do internetu. Jeśli macie czyjeś notatki, kiepsko skserowane, ale możliwe do odczytania, zróbcie tak samo. Wszystkie zapiski z Worda, wdrukujcie i podstępujcie podobnie. Nie chcecie marnować lasów tropikalnych na papier? Użyjcie siły woli i bądźcie offline, podczas korzystania z komputera. Nie lubicie siedzieć? Dreptajcie dookoła pokoju.

Nie udawajcie, że się uczycie. Marnujecie wtedy więcej czasu, niż planowaliście. A efektów nie ma. Dobrą atmosferę do przyswajania wiedzy mogą zapewnić Wam czytelnie. Zalety? Proszę bardzo: cisza, można wypić kawę w przerwie, skoro już się tam wybraliście, to trzeba posiedzieć i pomyśleć, chowanie się z komórką pod ławką jest niewygodne, ekran Waszego monitora jest doskonale widoczny dla tych co siedzą z tyłu, więc głupio byłoby te koty na tablicy oglądać, czasem nie ma dostępu do sieci, obok może siedzieć ktoś mądry z roku wyżej, kto przetrwał już te egzaminy… Sprawdźcie sami! W czasie sesji czytelnie wychodzą zdobywcom wiedzy naprzeciw i otwarte są od wczesnego poranka do późnych godzin wieczornych.

 

Nie hodujcie głoda i wywietrzcie umysł!

 

Klasyczny stereotypowy wygląd studenta podczas sesji? Niechluja ubrana w zbyt duży dres, potargane włosy, podkrążone oczy, zwisa nad biurkiem z toną papieru w towarzystwie pustych kubków po kawie lub puszek po energetykach. Ach, nieodłączne jest także marzenie o domowym obiadku mamy. A zamiast tego po kuchni szwendają się makaroniki z zupek chińskich.

Ciało jest niezbędne podczas nauki, a mózg potrzebuje energii, dlatego nie fundujcie sobie przymusowej głodówki. Nie bez powodu słynna mieszanka bakalii nazywa się studencką! Pestki dyni, ziarna słonecznika i orzechy to smaczne i dobre przekąski, które wspomagają pracę mózgu, a także ukoją nerwy nerwusów (bo zawierają magnez i potas) i pozwolą uniknąć kołatania serca czy trzęsących się rąk. Porządnego „kopa energetycznego” da Wam również gorzka czekolada. A zbawienna może okazać się porządna zupa, pożywna kasza czy lekka sałatka ze świeżych warzyw. Nie poświęćcie tylko całego dnia na gotowanie. Przyjacielski telefon do mamy może uzbroić Was w armię słoików. Zaplanujcie posiłki, jako krótkie przerwy podczas nauki. Niech to będzie czas na smaczny relaks.

Wywietrzcie swoje umysły! Ślęczenie nad jedną książką przez dziesięć godzin to męczarnia dla Waszych oczu oraz zabójstwo umysłu. Krótko i intensywnie – to klucz do sukcesu. Ułatwić to mogą mapy myśli, na których umieścicie najważniejsze zagadnienia i skupicie się na tym, co jest bezwzględnie niezbędne na egzaminie. Przygotowując je, również będziecie się uczyć, a kolorowe mazaki pobudzą pamięć wzrokową. Podobnie rzecz się ma z fiszkami, które z łatwością możecie przeglądać w autobusie, tramwaju czy przed snem. Pozwólcie sobie na drzemki i relaksującą kąpiel na koniec dnia.

 

 

Co dwie głowy to nie jedna – w grupie siła

 

Osamotnienie i narastająca panika potrafią doprowadzić do szału i rozstrojenia nerwowego. Nie zapominajcie, że w tym samym czasie cała brać studencka przeżywa ten sam kryzys. A poza tym z Waszego roku lub grupy zajęciowej zawsze znajdzie się kilka osób, które z chęcią pokuszą się na burzę mózgów, przerywaną podjadaniem orzechów.

Nie wiecie czegoś, ale siedzący obok znajomi sypią informacjami – nie ma nic bardziej motywującego, jak odrobina rywalizacji, bo błyszczeć w towarzystwie od czasu do czasu lubi każdy. Zadanie matematyczne nie do rozwiązania okazuje się prostsze, gdy kombinuje nad nim kilka osób. Lista lektur ciągnąca się w nieskończoność, zostanie oswojona za sprawą streszczeń i wniosków innych.

A poza tym zawsze można wspólnie pomarudzić i ponarzekać.

 

 

Co jeszcze?

 

Nie denerwujcie się – jeśli to w ogóle możliwe.

Znajdźcie swoją porę nauki – będziecie efektywniejsi.

Narzucie sobie plan działania – śniadanie, zagadnienie, kawa, książka, obiad, rozwiązywanie zadań, burza mózgów, relaks.

Uczcie się na głos i po cichu, chodząc lub siedząc – ewentualnie sąsiedzi będą mieć Was dosyć.

Łączcie zmysły – wzrok, słuch, kolorowe notatki z nagraniami z wykładów – będzie atrakcyjniej.

Śpijcie – zmęczony umysł i ciało do niczego się nie nadaje.

Pamiętajcie, że zawsze jest drugi termin, a koniec świata to sprawa poważniejsza, niż sesja!

Powodzenia!

 

 

 

 

 

 

Joanna Gil

krytyczka literacka, absolwentka Polonistyki UJ, doktorantka literaturoznawstwa na WPUJ, prywatnie: miłośniczka brzmień skrzypcowych, Sherlocka Holmesa i świata Tolkiena.

Skomentuj

Zostaw komentarz