blogi Wuvixa

Domowa apteczka ziołowa



Fascynujące i przeżywające swój renesans dziedziny – zielarstwo i ziołolecznictwo. Jakkolwiek zabytkowo to brzmi, to nawet będąc nowoczesnym człowiekiem, żyjącym w rytmie XXI wieku, zioła są nieodłącznym elementem naszych żyć, czy spożywane w formie naparów i herbat, przypraw czy też mniej tradycyjnie – suplementów.

Mianem zioła określamy wszystkie rośliny zawierające substancje wpływające na naszą, ludzką przemianę energii. Zioła mogą służyć leczniczo, mogą jedynie podkręcać smak naszych dań, mogą jednak także być silnie trujące. Jedno zioło może także mieć znakomity aromat i dobry wpływ na ciało człowieka, jednocześnie przy przedawkowaniu być bardzo niebezpiecznym.

Ziołolecznictwo to delikatna sztuka, wiedza na jego temat jest niezwykle obszerna. Nie zdajemy sobie sprawy, jakie bogactwa leczniczych roślin znajdują się na naszej planecie. Mało kto również wie, że 16–20% produkcji światowej ziół należy do Polski – nasz kraj nie porzucił wielowiekowej tradycji naszych przodków. Nierzadko zmuszał nas do tego los lub historia, nierzadko także sami dokonujemy takich wyborów zdając się jednak na, potocznie nazywane, „babcine metody”. Aż 20% ziół zbieranych w Polsce nie pochodzi z upraw, a ze stanowisk naturalnych. To dobre wieści. Można się pokusić o stwierdzenie, że to niemal narodowa spuścizna, o której mało kto pamięta. Na szczęście uniwersytety przyrodnicze i rolnicze kultywują te tradycje.



Zioła zbiera się i suszy przez cały rok. Niezwykle ważne jest także przechowywanie ich we właściwy sposób, a każde będzie wymagało innych warunków. Dzięki temu zachowują one swoje właściwości i mogą być pod ręką, gdy sezon się skończył, a nam natychmiast potrzebna jest ulga w związku z pewnymi dolegliwościami.

Te „babcine sposoby” uratowały przed niejedną stresową sytuacją, wyleczyły niejedno bolące gardło, wsparło leczenie medycyny zachodniej, a także, stosowane regularnie i długo, pomogło w walce z przewlekłymi dolegliwościami.

Największą wadą ziół jest to, czego człowiek XXI wieku zbyt często nie potrafi znieść – czas oczekiwania. Żeby móc poczuć na własnej skórze, że ziołowe leki naprawdę są w stanie pomóc, trzeba ja brać długo i regularnie. Nie oszukujmy się, na cuda trzeba troszkę poczekać. Mamy jednak gwarancję, że działamy w sposób naturalny. Powodem takiej obowiązkowej regularności jest łagodne działanie ziół.

Największą zaletą ziół jest ich naturalna moc, cena (zazwyczaj są to sprawy groszowe lub darmowe, jeśli po zioła sięgamy sami, z naturalnych zasobów), a także dostępność, przy odpowiednich dawkach cechuje je niska toksyczność – trudno sobie wyobrazić, ile filiżanek melisy trzeba byłoby wypić, żeby zadziałała ona na nas szkodliwie. Herbaty ziołowe kupimy w większości aptek czy sklepów spożywczych. Najlepiej byłoby oczywiście poszukać takich z rolnictwa ekologicznego. Internet jest pełen zielarskich propozycji, a nie trzeba także zbyt długo szukać, by znaleźć w mieście sklep zielarski lub ekologiczny prowadzący sprzedaż ziół. O jednym należy pamiętać – muszą to być produkty i preparaty ze sprawdzonych źródeł.



Jeśli potrzebujemy preparatu, który ma właściwości bioaktywne, jak na przykład działanie przeciwgrzybicze, przeciwzapalne, regenerujące, bakteriobójcze, uspokajające, to sięgnięcie po zioła będzie dobrym rozwiązaniem. Domowa apteczka ziołowa to zbiór najpopularniejszych i najskuteczniejszych ziół, jakie można dostać na polskim rynku. Zaopatrzenie się w podstawowe preparaty może uratować niejeden wyjazd, niejedno spotkanie, niejeden egzamin czy zatrucie. Wkrótce zajmiemy się tematem właśnie Podstawowej apteczki ziołowej, a w dalszych częściach zajrzymy głębiej i poznamy rośliny, o których zapomniano lub po prostu czekają jeszcze na swój moment chwały.

 

wuvixa

Jestem krytykiem i dziennikarzem z wykształcenia, z zawodu redaktorem, copywriterem z zamiłowania do słów. Wolne chwile spędzam w kuchni, social mediach i... w terenie. Jeśli nie siedzę przy komputerze, a w domu nie unosi się zapach świeżej zupy i pieczonego kurczaka, z pewnością można znaleźć mnie w lesie przykrytą warstwą liści, bo pasjonuje mnie birdwatching i fotografia przyrodnicza.

Skomentuj

Zostaw komentarz